Nieporozumienie związane z przyprawami Paul McCartney mówi, że zainspirowało ten słynny album Beatlesów

The Beatles wsiadają do samolotu w trasie Wieczorne obrazy standardowe/Getty

sierż. Pepper's Lonely Hearts Club Band” to jeden z najbardziej kultowych albumów The Beatles. Po wyczerpującej trasie, ósmy album studyjny kwartetu był rozwijany od listopada 1966 do kwietnia 1967 i trwał ponad 400 godzin w studiu. Jednak czas był tego wart. Wraz z hitami, takimi jak tytułowy utwór, „Lucy In The Sky With Diamonds” i „With A Little Help From My Friends”, spędził 27 tygodni na szczycie list przebojów w Wielkiej Brytanii i 15 tygodni na szczycie amerykańskiego Top Top 200 albumów w Stanach Zjednoczonych, według Beatlesi stronie internetowej.






Nadal jest to jeden z najbardziej ponadczasowych albumów w historii muzyki rockowej, ale wielu może nie wiedzieć, że zespół natknął się na niezwykłą nazwę płyty – i jej słynny tytułowy utwór – całkowicie przez przypadek.



– Byłem w samolocie z naszym roadie, jedliśmy, a on zapytał: „Czy możesz podać sól i pieprz?”. Myślałem, że powiedział „sierżant Pepper”. Śmialiśmy się z tego. A im więcej o tym myślałem, sierżancie Pepper – to fajna postać – wyjaśnił Paul McCartney w nowym serialu dokumentalnym Hulu „McCartney 3, 2, 1” Wtajemniczony . Prosty nieporozumienie w sprawie soli kuchennej zasiało ziarno, które wkrótce miało stać się jednym z najbardziej złożonych i eksperymentalnych albumów The Beatles.








sierż. Pepper” pozwolił zespołowi na większą swobodę twórczą

The Beatles trzymają okładkę albumu dla sierż. Pieprz Mark i Colleen Hayward/Getty Images

McCartney dodał, że wprowadzenie „sierż. Pepper' również przyniósł zespołowi korzyści, dając im trochę bardziej kreatywnego oddechu. Świeżo upieczeni hitami z siedmiu albumów, The Beatles byli w tym momencie światowym fenomenem — nic więc dziwnego, że zaczęli odczuwać pewną presję, aby kontynuować produkcję muzyki na szczytach list przebojów, jeśli nie również zużytą. sierż. Pepper's Lonely Hearts Club Band” nie znajdował się jednak pod taką presją.

„Powiedziałem, że byłoby wspaniale nagrać album, jakbyśmy byli alter ego samych siebie. Więc nie musimy myśleć: „To Beatlesi robią album”. Nie ma presji: „Co muszą teraz zrobić The Beatles?”. To tylko inny zespół” – wspomina McCartney, jak zauważył: Wtajemniczony , dodając: „Byliśmy dość bycia The Beatles… Nie byliśmy chłopcami. Byliśmy mężczyznami. To wszystko zniknęło... cały ten krzyk. Nie chcieliśmy więcej.



W rezultacie powstał innowacyjny album koncepcyjny, który uchwycił ducha czasu tamtych czasów i do dziś zachwyca fanów – i naprawdę mamy za to proste przyprawy, sól i pieprz.